Gdy człowiek odzyskuje nadzieje...czuje się chyba tak jak ja teraz...
Znowu zaczynam wierzyć, że będzie tak jak sobie wymarzyłam. Ale chyba zacznę cieszyć się byle czym, żeby mieć lepsze samopoczucie, bo jeszcze i tak nie jest wystarczająco..szczęśliwie. Haha, gdzie ja tu o szczęściu myślę? Boże, do tego jest mi tak daleko. Chciałabym mieć przynajmniej przyjaciół, dzięki którym bym nadrabiała to szczęście. Było by odrobinę lepiej :) Zastanawiam się często, jak będzie za kilka lat. I w ogóle w przyszłości? No bo... mam plany, bardzo ważne plany. Ale boję się że nie będę umiała ich realizować. Jeśli uda mi się to, obiecuję że ni będę potrzebowała niczego więcej. No bo po co. Najważniejsze dla mnie, jest to, co zawarłam w tych marzeniach, planach właśnie. Kurde. Głupia jestem. Jak bym nie mogła sobie ułatwić tego życia. Tylko jeszcze się plącze w takie zawikłane rzeczy. Przecież przez to wiele już straciłam szczerze mówiąc. Albo nie potrzebnie..czasem jest się takim niedobrym dla innych. Nie tyle co ''niepotrzebnie'', tylko po prostu... tego się nie kontroluje. Nie chcesz takim być, ale i tak Ci tak wychodzi. No cóż... nadal nie ma nowego wyjścia, tylko to dążenie do lepszej przyszłości. Choć to i tak nie jest łatwe, jak Ci najbliżsi Cię nie wpierają, potrafią tylko żartować, a od tych złych rzeczy, to już uciekają. Nie interesujesz ich już nagle, bo patrzą na to, żeby im było dobrze zawsze. I jeszcze... się na o zgadzam. Trudno. Po prostu..na razie tak musi być widocznie.

ciekawy post
OdpowiedzUsuńzapraszam
sycaaaaaa.blogspot.com
i
sandruskaaaaaa.blogspot.com