Szukaj na tym blogu

wtorek, 23 kwietnia 2013

#8


Nie wiem czy coś się dzieje, moja droga jaśnieje. Staje się przejrzysta.. ale coraz trudniejsza do przejścia. 
Ktoś, bliski.. wydaje się, że Cię rozumie. Ale wcale tak nie jest ... Nikt nie wie, czego tak na prawdę chcę. A to takie proste.. kilka spraw, jedna rzecz .. człowiek, no osoba.. Im więcej się w to zagłębiam, tym więcej boli... głębiej się nie da ? Ciekawe.. Chyba jednak da się. Nie umiem sobie tego ułatwić. Jedyny sposób..-przestać w ogóle, ale to całkowicie odpada. Myślę że to przeznaczenie, oboje cierpimy.. to się potem zmieni, no wiesz, dopiero później .. pozostaje nam czekanie..albo raczej tobie, ja muszę być w pełni automatyczna, sprecyzowana, ruchoma... Dobrze że.. mamy kogoś kto nam to trochę ułatwi..
Czasem się zastanawiam, jak by teraz wyglądało moje życie, gdybym o tobie nie myślała, nie wiedziała ...i jakie miała bym przez to plany na przyszłość ? Mija mnie tyle dobrego .. przez te ambicje wszystkie.. ale to dobrze że je mam. I dobrze, że mam do czego dążyć, że teraz żyję by do czegoś dojść...Bo inaczej przecież .. dziwne by to było, tak żyć bez celu, tylko wykonywać codzienne czynności i nie wiedzieć do czego zmierzamy... Ja mam to, mam Ciebie..będę mieć.. 

wtorek, 16 kwietnia 2013

#7


Czuję wolność...nareszcie.. .Czuję strach... znowu.. . Czuję ból... nadal.. .
Gdy coś się psuje... zwykle długo się naprawia. Albo jak coś się zmienia, to długo wraca do swojej pierwotnej wersji. Tak jest i tym razem. Chyba się polepsza, ale strasznie wolno. Będę czekać, a przy okazji, próbować ... Nie masz pojęcia jak trudno jest, można powiedzieć że samej... tutaj. Dowiesz się potem, prawda? No... jak na razie pozostaje mi płacz, samotność, cisza, ciemność, ciepło, Ona.. chyba...
Chciała bym skrócić to czekanie, bardzo bym tego chciała żeby szybciej w końcu Cię mieć. Ale nawet jak bym mogła przyśpieszyć upływ czasu, nie wiem czy bym to zrobiła, bo jak na moje życie, to dni mijają mi bardzo szybko, za szybko, nie wiem jakim cudem, to wszystko tak przyśpieszyło. Przy Tobie... może zwolnić, albo przyśpieszyć jeszcze bardziej, ale wtedy będzie mi to obojętne, bo przy Tobie każda sekunda będzie piękna więc ... będzie dobrze.

środa, 3 kwietnia 2013

#6


Gdy człowiek odzyskuje nadzieje...czuje się chyba tak jak ja teraz...
Znowu zaczynam wierzyć, że będzie tak jak sobie wymarzyłam. Ale chyba zacznę cieszyć się byle czym, żeby mieć lepsze samopoczucie, bo jeszcze i tak nie jest wystarczająco..szczęśliwie. Haha, gdzie ja tu o szczęściu myślę? Boże, do tego jest mi tak daleko. Chciałabym mieć przynajmniej przyjaciół, dzięki którym bym nadrabiała to szczęście. Było by odrobinę lepiej :) Zastanawiam się często, jak będzie za kilka lat. I w ogóle w przyszłości? No bo... mam plany, bardzo ważne plany. Ale boję się że nie będę umiała ich realizować. Jeśli uda mi się to, obiecuję że ni będę potrzebowała niczego więcej. No bo po co. Najważniejsze dla mnie, jest to, co zawarłam w tych marzeniach, planach właśnie. Kurde. Głupia jestem. Jak bym nie mogła sobie ułatwić tego życia. Tylko jeszcze się plącze w takie zawikłane rzeczy. Przecież przez to wiele już straciłam szczerze mówiąc. Albo nie potrzebnie..czasem jest się takim niedobrym dla innych. Nie tyle co ''niepotrzebnie'', tylko po prostu... tego się nie kontroluje. Nie chcesz takim być, ale i tak Ci tak wychodzi. No cóż... nadal nie ma nowego wyjścia, tylko to dążenie do lepszej przyszłości. Choć to i tak nie jest łatwe, jak Ci najbliżsi Cię nie wpierają, potrafią tylko żartować, a od tych złych rzeczy, to już uciekają. Nie interesujesz ich już nagle, bo patrzą na to, żeby im było dobrze zawsze. I jeszcze... się na o zgadzam. Trudno. Po prostu..na razie tak musi być widocznie.